Autor

autor: redaktor
Offline

Kulisy telewizji

Wywiad z Krzysztofem Ibiszem

dodane: 18.08.2010, 16:25
  • wyświetleń: 728

Opis:

- Jak Ci mijają wakacje?
- Super, choć pracowicie. Mam zagrać główną rolę w nowej produkcji teatru Kamienica.

- To przedstawienie muzyczne. Będziesz śpiewał?
- Będę śpiewał i trochę tańczył. Już zapisałem się na lekcje śpiewu.

- A kiedyś powiedziałeś, że tylko przy bliskich możesz zaśpiewać.
Dlatego biorę te lekcje. Gdy byłem młodym chłopakiem, śpiewałem z gitarą piosenki Kaczmarskiego, Okudżawy, Wysockiego, Gintrowskiego, Stachury. Do dziś zresztą mam gitarę. Jednak, żeby śpiewać na scenie, to za mało, więc się uczę.

- Wracasz do teatru po bardzo długiej przerwie…
- To prawda. Ostatni raz grałem 18 lat temu w teatrze Studio. Tam miałem przyjemność wystąpić w kilku dobrych spektaklach, m.in. w "Kartotece" Różewicza. Bohatera grał sam Jan Łomnicki, a ja wcieliłem się w Dziennikarza. Zagrałem parę spektakli u Jerzego Grzegorzewskiego, u Adama Hanuszkiewicza. Potem, gdy odszedłem z teatru, zaczęła się moja przygoda z polityką telewizją, która trwa do dzisiaj.

- Dużo uwagi poświęcasz zdrowemu stylowi życia. Z wiekiem Cię to naszło?
- Ja zawsze coś trenowałem.

- Fakt. Na Twojej stronie internetowej przeczytałam, że po obejrzeniu „Wejścia smoka” zapisałeś się do sekcji… I tu pojawiła się dziwna nazwa. Kyokushinkai.
- Co to takiego?

- To jeden z dwóch głównych stylów walki karate.

- Karate to nie jedyny sport, który uprawiałeś…
- Trenowałem boks, kickboxing, potem nurkowałem… Po 40-tce pomyślałem, że muszę mieć taki sport, który będę mógł uprawiać zawsze. Zdecydowałem się na fitness. Nie chcę mówić "kulturystyka", bo to się w Polsce źle kojarzy. Kulturystyka klasyczna, którą uprawiam, dąży do zbudowania proporcjonalnej, a nie "przypakowanej" sylwetki.

- Marzy Ci się grecki posąg?
- Nie, ale uważam, że to fajny wygląd. A tak naprawdę to chodzi mi głównie o dobre samopoczucie, pozytywny stosunek do ludzi. A nie o przyrost mięśni.

- Stosujesz dietę? Przy Twoim trybie życia to chyba nie jest łatwe?
- Wręcz przeciwnie. Zawsze wieczorem lub rano gotuję. Ale nie nazwałbym tego dietą: 150 g kurczaka i 60 g ciemnego makaronu. I tak pięć razy dziennie (śmiech). To cała filozofia.

- W kółko jesz to samo?
- Zwykle tak, bo nie mam czasu przyrządzać wymyślnych potraw. Kurczak z makaronem to najprostsze danie, na które może sobie pozwolić ktoś, kto żyje w takim tempie jak ja.

- Niedawno paparazzi wypatrzyli Cię na randce…
- Życie prywatne staram się chronić. Gdy czytam wzruszające wywiady w kolorowych pismach, to mam mieszane uczucia.
- ???
- Wiem, co masz na myśli. Ja też ich kiedyś udzielałem. Ludzie jednak zmieniają się i zmieniają się ich poglądy. Staram się wyciągać wnioski z przeszłości. Dlatego dziś uważam, że obnoszenie się z uczuciami odbiera związkowi energię. I w rezultacie go niszczy. Teraz chronię życie prywatne i nie opowiadam o miłości. A wiadomo przecież, że miłość jest w życiu najważniejsza.

- Ale jesteś zakochany i masz co chronić?
- Mogę Ci powiedzieć tylko, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Mam dwóch wspaniałych synów, którymi się opiekuję. Jestem spełniony.

- Co czujesz, gdy patrzysz na synów? Widzisz siebie?
- Maks, który ma 10 lat, robi się coraz bardziej do mnie podobny. Ma zmysł aktorski. Ostatnio zaczął mnie parodiować. Naśladuje mnie w sytuacjach, gdy załatwiam różne sprawy przez telefon.
- Robi to tak, że po prostu umieram ze śmiechu. Jest w tym doskonały. Jak widzę jego reakcje, gdy np. złości się na coś albo coś go bardzo interesuje, to widzę siebie. To mnie zawsze wzrusza. Z każdym rokiem odkrywam coraz więcej takich wspólnych cech. Jak chłopcy byli mali, to każdy z nich wyglądał zupełnie jak ja, gdy miałem 2 czy 3 lata.

- Masz swoje lata…
- Ja tak wcale nie uważam. Moim zdaniem, mężczyzna od 25 do 65 lat powinien mieć taką samą moc w sobie, bo to jest wiek wojownika. Nie uważam, że 45 to jest takie "masz swoje lata". Brad Pitt ma 47 lat. Czy coś w tym złego?

- Mówisz o wyglądzie, a ja miałam na myśli coś innego. 25-latek i 65-latek to są inni mężczyźni, jeden jest bardziej dojrzały od drugiego.
- Masz rację, ale czuję w sobie chłopca…

- Lubisz podobno tak bardzo swój telefon, że nie byłbyś w stanie wytrzymać bez niego nawet dnia?
- Może i mógłbym, ale wciąż bym o nim myślał.

- W czasie wakacji również? - Wakacje są dla mnie trudnym okresem, bo jestem pracoholikiem i już trzeciego dnia zaczyna mnie nosić. Coś chciałbym załatwić, zapisuję różne pomysły na kartce, chcę do kogoś dzwonić. A najchętniej bym po prostu wrócił do pracy.

- Jak wyobrażasz sobie siebie na emeryturze?
- Muszę w tym momencie wygłosić oświadczenie: nigdy nie przejdę na emeryturę i nigdy nie będę emerytem. Nawet gdy osiągnę odpowiedni wiek. W wieku siedemdziesięciu paru lat będę prowadził programy dla emerytów. Mam taką teorię, że ludzie z wiekiem mają coraz więcej do zaproponowania.
- Prezenterzy angielskiej czy amerykańskiej telewizji to goście i po 60-tce, i po 70-tce. Trzeba dużo przeżyć, żeby móc dać siebie w mediach.

- A jeśli już jednak nie będzie dla Ciebie miejsca w mediach?
- To może zajmę się pisaniem książek. Albo poprowadzę pensjonat na Mazurach lub stworzę bazę nurkową w Egipcie.

Rozmawiała IWONA LEOŃCZUK

Foto: POLSAT

Podobne

Brunetka, blondynka...
Brunetka, blondynka i ruda
Kulisy telewizji

Do obsady "M jak miłość" dołączyły trzy piękne aktorki. Jakie tajemnice ...

Ceper czy góral?
Ceper czy góral?
Kulisy telewizji

Najbliższe odcinki "Szpilek na Giewoncie" zaskoczą widzów!

Magda Górska - Niem...
Magda Górska - Niemiec, Rusek i... Polka
Kulisy telewizji

Zrobiła karierę na Wschodzie. Teraz, po długiej nieobecności, wreszcie w...

Jaka Brooke - taka ...
Jaka Brooke - taka Bridget
Kulisy telewizji

Obserwując bohaterów "Mody na sukces" można stwierdzić jedno: niestałość...

Tragedia w redakcji
Tragedia w redakcji
Kulisy telewizji

Pierwsze odcinki nowego sezonu "Samego Życia" zaskoczą. Już...