Autor
autor: redaktor
Offline
Kulisy telewizji
Opis:
- Jak Ci mijają wakacje?
- Super, choć pracowicie. Mam zagrać główną rolę w nowej produkcji teatru Kamienica.
- To przedstawienie muzyczne. Będziesz śpiewał?
- Będę śpiewał i trochę tańczył. Już zapisałem się na lekcje śpiewu.
- A kiedyś powiedziałeś, że tylko przy bliskich możesz zaśpiewać.
Dlatego biorę te lekcje. Gdy byłem młodym chłopakiem, śpiewałem z gitarą piosenki Kaczmarskiego, Okudżawy, Wysockiego, Gintrowskiego, Stachury. Do dziś zresztą mam gitarę. Jednak, żeby śpiewać na scenie, to za mało, więc się uczę.
- Wracasz do teatru po bardzo długiej przerwie…
- To prawda. Ostatni raz grałem 18 lat temu w teatrze Studio. Tam miałem przyjemność wystąpić w kilku dobrych spektaklach, m.in. w "Kartotece" Różewicza. Bohatera grał sam Jan Łomnicki, a ja wcieliłem się w Dziennikarza. Zagrałem parę spektakli u Jerzego Grzegorzewskiego, u Adama Hanuszkiewicza. Potem, gdy odszedłem z teatru, zaczęła się moja przygoda z polityką telewizją, która trwa do dzisiaj.
- Dużo uwagi poświęcasz zdrowemu stylowi życia. Z wiekiem Cię to naszło?
- Ja zawsze coś trenowałem.
- Fakt. Na Twojej stronie internetowej przeczytałam, że po obejrzeniu „Wejścia smoka” zapisałeś się do sekcji… I tu pojawiła się dziwna nazwa. Kyokushinkai.
- Co to takiego?
- To jeden z dwóch głównych stylów walki karate.
- Karate to nie jedyny sport, który uprawiałeś…
- Trenowałem boks, kickboxing, potem nurkowałem… Po 40-tce pomyślałem, że muszę mieć taki sport, który będę mógł uprawiać zawsze. Zdecydowałem się na fitness. Nie chcę mówić "kulturystyka", bo to się w Polsce źle kojarzy. Kulturystyka klasyczna, którą uprawiam, dąży do zbudowania proporcjonalnej, a nie "przypakowanej" sylwetki.
- Marzy Ci się grecki posąg?
- Nie, ale uważam, że to fajny wygląd. A tak naprawdę to chodzi mi głównie o dobre samopoczucie, pozytywny stosunek do ludzi. A nie o przyrost mięśni.
- Stosujesz dietę? Przy Twoim trybie życia to chyba nie jest łatwe?
- Wręcz przeciwnie. Zawsze wieczorem lub rano gotuję. Ale nie nazwałbym tego dietą: 150 g kurczaka i 60 g ciemnego makaronu. I tak pięć razy dziennie (śmiech). To cała filozofia.
- W kółko jesz to samo?
- Zwykle tak, bo nie mam czasu przyrządzać wymyślnych potraw. Kurczak z makaronem to najprostsze danie, na które może sobie pozwolić ktoś, kto żyje w takim tempie jak ja.
- Niedawno paparazzi wypatrzyli Cię na randce…
- Życie prywatne staram się chronić. Gdy czytam wzruszające wywiady w kolorowych pismach, to mam mieszane uczucia.
- ???
- Wiem, co masz na myśli. Ja też ich kiedyś udzielałem. Ludzie jednak zmieniają się i zmieniają się ich poglądy. Staram się wyciągać wnioski z przeszłości. Dlatego dziś uważam, że obnoszenie się z uczuciami odbiera związkowi energię. I w rezultacie go niszczy. Teraz chronię życie prywatne i nie opowiadam o miłości. A wiadomo przecież, że miłość jest w życiu najważniejsza.
- Ale jesteś zakochany i masz co chronić?
- Mogę Ci powiedzieć tylko, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Mam dwóch wspaniałych synów, którymi się opiekuję. Jestem spełniony.
- Co czujesz, gdy patrzysz na synów? Widzisz siebie?
- Maks, który ma 10 lat, robi się coraz bardziej do mnie podobny. Ma zmysł aktorski. Ostatnio zaczął mnie parodiować. Naśladuje mnie w sytuacjach, gdy załatwiam różne sprawy przez telefon.
- Robi to tak, że po prostu umieram ze śmiechu. Jest w tym doskonały. Jak widzę jego reakcje, gdy np. złości się na coś albo coś go bardzo interesuje, to widzę siebie. To mnie zawsze wzrusza. Z każdym rokiem odkrywam coraz więcej takich wspólnych cech. Jak chłopcy byli mali, to każdy z nich wyglądał zupełnie jak ja, gdy miałem 2 czy 3 lata.
- Masz swoje lata…
- Ja tak wcale nie uważam. Moim zdaniem, mężczyzna od 25 do 65 lat powinien mieć taką samą moc w sobie, bo to jest wiek wojownika. Nie uważam, że 45 to jest takie "masz swoje lata". Brad Pitt ma 47 lat. Czy coś w tym złego?
- Mówisz o wyglądzie, a ja miałam na myśli coś innego. 25-latek i 65-latek to są inni mężczyźni, jeden jest bardziej dojrzały od drugiego.
- Masz rację, ale czuję w sobie chłopca…
- Lubisz podobno tak bardzo swój telefon, że nie byłbyś w stanie wytrzymać bez niego nawet dnia?
- Może i mógłbym, ale wciąż bym o nim myślał.
- W czasie wakacji również? - Wakacje są dla mnie trudnym okresem, bo jestem pracoholikiem i już trzeciego dnia zaczyna mnie nosić. Coś chciałbym załatwić, zapisuję różne pomysły na kartce, chcę do kogoś dzwonić. A najchętniej bym po prostu wrócił do pracy.
- Jak wyobrażasz sobie siebie na emeryturze?
- Muszę w tym momencie wygłosić oświadczenie: nigdy nie przejdę na emeryturę i nigdy nie będę emerytem. Nawet gdy osiągnę odpowiedni wiek. W wieku siedemdziesięciu paru lat będę prowadził programy dla emerytów. Mam taką teorię, że ludzie z wiekiem mają coraz więcej do zaproponowania.
- Prezenterzy angielskiej czy amerykańskiej telewizji to goście i po 60-tce, i po 70-tce. Trzeba dużo przeżyć, żeby móc dać siebie w mediach.
- A jeśli już jednak nie będzie dla Ciebie miejsca w mediach?
- To może zajmę się pisaniem książek. Albo poprowadzę pensjonat na Mazurach lub stworzę bazę nurkową w Egipcie.
Rozmawiała IWONA LEOŃCZUK
Foto: POLSAT
Podobne
- Brunetka, blondynka...
-

- Kulisy telewizji
-
Do obsady "M jak miłość" dołączyły trzy piękne aktorki. Jakie tajemnice ...
- Ceper czy góral?
-

- Kulisy telewizji
-
Najbliższe odcinki "Szpilek na Giewoncie" zaskoczą widzów!
- Magda Górska - Niem...
-

- Kulisy telewizji
-
Zrobiła karierę na Wschodzie. Teraz, po długiej nieobecności, wreszcie w...
- Jaka Brooke - taka ...
-

- Kulisy telewizji
-
Obserwując bohaterów "Mody na sukces" można stwierdzić jedno: niestałość...
- Tragedia w redakcji
-

- Kulisy telewizji
-
Pierwsze odcinki nowego sezonu "Samego Życia" zaskoczą. Już...


